Niedorzeczność! Co też ten Morawiecki wygaduje?

Notowania Prawa i Sprawiedliwości spadają w zawrotnym tempie. Nic więc dziwnego że politycy od Kaczyńskiego prześcigają się w obietnicach składanych Polakom. I nie zwracają przy tym uwagi, że ich dotrzymanie oznaczałoby całkowite załamanie się polskiej gospodarki.

Reklamy


Chcesz czytać  więcej wewnętrznych informacji ze świata polityki i mediów? Prosimy o obserwowanie naszego profilu na Facebooku oraz na Twitterze. Proszę o lajkowanie i podawanie dalej naszych wpisów - w ten sposób możemy zrobić dla Ciebie więcej.


Prym wiedzie tutaj Mateusz Morawiecki. Premier zapewne już niedługo wzorem pana Zagłoby ofiaruje nam wszystkim Niderlandy. Póki co skoncentrował się na spółkach należących do Skarbu Państwa. Mają one oddawać Polakom… swoje zyski.

– Spółki Skarbu Państwa realizują wyższe zyski, dlatego wypracujemy mechanizm podzielenia się tymi zyskami z obywatelami albo wprowadzimy podatek od zysków nadzwyczajnych – wypalił Morawiecki.

– Spółki realizują wyższe zyski, dlatego albo poprzez regulatora, albo same spółki wypracuje mechanizm podzielenia się tymi zyskami z obywatelami, albo wprowadzimy – tak, jak Francja, Anglia, Hiszpania – podatek od zysków nadzwyczajnych na te spółki gazowe, energetyczne, które mają, rzeczywiście, bardzo wysokie zyski. Najbliższe miesiące przyniosą rozstrzygnięcie – zachęcał premier.

Jest w tej obietnicy pewien mały haczyk. O którym premier – jak rasowy bankster – wspomniał jedynie mimochodem.

– Są dwie różne Polski. Polska dla wybranych, dla grup interesów – takiej chce Donald Tusk – i Polska dla wszystkich Polaków. Wystarczy zagwarantować kontynuację naszych rządów, by były pieniądze na to wszystko – wypalił Morawiecki.

Problem tylko w tym, że Polacy już nie zagwarantują kontynuacji rządów PiS. Dwie kadencje niszczenia kraju to stanowczo za wiele. I nie pomogą tu żadne obietnice.