Kłopoty Morawieckiego. Partia chce jego głowy

Im bliżej do wyborów tym bardziej widać, że PiS rozsadzane jest wewnętrznymi konfliktami. A partyjne masy chcą dymisji Morawieckiego. I to do końca roku! Szef rządu słusznie jest obwiniany o doprowadzenie do katastrofalnej dla PiS sytuacji. A co za tym idzie niechybnej klęski w 2023 r.

Reklamy


Chcesz czytać  więcej wewnętrznych informacji ze świata polityki i mediów? Prosimy o obserwowanie naszego profilu na Facebooku oraz na Twitterze. Proszę o lajkowanie i podawanie dalej naszych wpisów - w ten sposób możemy zrobić dla Ciebie więcej.


Jak donoszą media, spiskowcy spotykają się już regularnie w siedzibie Ministerstwa Aktywów Państwowych. Ma im przewodzić nie kto inny, niż sam Jacek Sasin. Fotel premiera po nieudolnym Morawieckim ma zaś objąć Mariusz Błaszczak.

Politycy PiS mają Morawieckiemu wiele do zarzucenia. Przede wszystkim porażkę związaną z negocjacjami na temat Funduszu Odbudowy. Obwiniają go także o całkowitą bezradność wobec afery związanej z wyciekiem korespondencji ze skrzynki Michała Dworczyka.

W „antypremierowskich” spotkaniach ma brać udział około 30 polityków PiS. W większości przypadków są to ludzie mocno związani z partią. Znajdziemy wśród nich m.in. Beatę Szydło, Elżbietę Witek, Zbigniewa Rau, Marka Suskiego i nawet samego Mariusza Błaszczaka. „Spiskowcy” przekonują, że jeśli Morawiecki pozostanie szefem rządu, to w przyszłym roku PiS przegra wybory.

Mają tylko jeden poważny kłopot. I nie chodzi tutaj o to, że Morawiecki nadal cieszy się poparciem Jarosława Kaczyńskiego. Ale pomyślcie państwo sami, jak to by zabrzmiało, gdyby Morawiecki wzorem Cezara powiedział: „I ty, Sasinie, przeciwko mnie”!?