Podczas spotkania w Turowie, Mateusz Morawiecki najwyraźniej postanowił dać upust swojej frustracji. I jak to jest w PiS w zwyczaju w takich sytuacjach, zaatakował Donalda Tuska. Spróbował zażartować, ale sądząc po reakcji zgromadzonych osób, całkowicie mu się to nie udało.
– Platforma Obywatelska jest dzisiaj wściekła, że mimo tych wielkich czarnych chmur, które się nad nami zgromadziły, my je przepędzamy, mimo kryzysu międzynarodowego, gospodarczego – mówił Morawiecki. – Oni już widzą, że my sobie z tym poradzimy i się wściekają, bo wiedzą też, że jak my coś obiecamy, to to zrobimy – dodał.
Po czym spróbował wykpić Donalda Tuska.
– Z inflacją jest trochę jak z Donaldem Tuskiem: przybyła do nas z zagranicy i przeszkadza, jak tylko potrafi. Tusk to bieda i chaos, a Prawo i Sprawiedliwość dąży do tego, żeby Polska była dostatnia, silna i dumna. Tusk to premier polskiej biedy, niestety – przekonywał zgromadzonych.
Sala odpowiedziała jednak chłodno. Urzędujący od wielu lat premier zrzucający winę za inflację na swojego poprzednika, nie brzmi wiarygodnie.











