Terlecki powiedział parę słów za dużo. No i wiemy, czego boi się PiS

Wicemarszałek Sejmu i przy okazji szef parlamentarnego klubu PiS wyraźnie się zagalopował. I w rozmowie z tygodnikiem „Sieci” wypalił, czego tak naprawdę najbardziej boi się PiS.

Reklamy


Chcesz czytać  więcej wewnętrznych informacji ze świata polityki i mediów? Prosimy o obserwowanie naszego profilu na Facebooku oraz na Twitterze. Proszę o lajkowanie i podawanie dalej naszych wpisów - w ten sposób możemy zrobić dla Ciebie więcej.


– Moim zdaniem jedna lista opozycji nie byłaby dla nas czymś dobrym. Byłaby dobra dla Tuska, bo uczyniłaby z niego lidera opozycji i oczywistego kandydata na premiera. A jeśli będzie wiele list, to trudno będzie z nich złożyć większość sejmową – przyznał Terlecki.

Po czym zaczął łudzić sam siebie. Opowiadając, jak to sondaże pokazujące spadek poparcia dla PiS są… niedoszacowanie.

– Gdyby obecny układ sondażowy utrzymał się do wyborów, to taką większość zdobędziemy, ponieważ w kampanii z pewnością zyskamy te parę procent, których dziś nam brakuje – bajdurzył Terlecki.

Fantasta.