Wicemarszałek Sejmu i przy okazji szef parlamentarnego klubu PiS wyraźnie się zagalopował. I w rozmowie z tygodnikiem „Sieci” wypalił, czego tak naprawdę najbardziej boi się PiS.
– Moim zdaniem jedna lista opozycji nie byłaby dla nas czymś dobrym. Byłaby dobra dla Tuska, bo uczyniłaby z niego lidera opozycji i oczywistego kandydata na premiera. A jeśli będzie wiele list, to trudno będzie z nich złożyć większość sejmową – przyznał Terlecki.
Po czym zaczął łudzić sam siebie. Opowiadając, jak to sondaże pokazujące spadek poparcia dla PiS są… niedoszacowanie.
– Gdyby obecny układ sondażowy utrzymał się do wyborów, to taką większość zdobędziemy, ponieważ w kampanii z pewnością zyskamy te parę procent, których dziś nam brakuje – bajdurzył Terlecki.
Fantasta.
