Nowy program PiS: Armia Plus. Trochę strasznie, trochę śmiesznie

Wybuch wojny na Ukrainie unaocznił decydentom Prawa i Sprawiedliwości, że zapewnienie Polsce potencjału obronnego jest jednym z koronnych wyzwań dla każdej władzy. Jednak od 2015 w tej materii nie działo się w Polsce nic. Albo nawet gorzej: z powodów politycznych utrącono ważne kontrakty zbrojeniowe. Jak choćby na nowe śmigłowce dla polskiej armii.

Reklamy


Chcesz czytać  więcej wewnętrznych informacji ze świata polityki i mediów? Prosimy o obserwowanie naszego profilu na Facebooku oraz na Twitterze. Proszę o lajkowanie i podawanie dalej naszych wpisów - w ten sposób możemy zrobić dla Ciebie więcej.


Nic wiec dziwnego, że kiedy raptem kilkaset kilometrów od polskiej granicy trwa regularna wojna, politycy PiS zaczęli na wyścigi kupować dla naszego wojska, co się tylko da. I niestety, jak zwykle w takich sytuacjach bez żadnego planu. Za to w solidnym propagandowym sosie.

– Wśród europejskich państw NATO będziemy mieli najsilniejsze wojska lądowe – zapowiada teraz Mariusz Błaszczak, szef MON i przy okazji wicepremier.

Zapominając oczywiście, że silnej armii nie robi się kupując przestarzały sprzęt Korei, czy też wymagające solidnej modernizacji amerykańskie czołgi. Siłę wojska buduje się latami. Całkowicie zmarnowanymi przez PiS.