Jeszcze kilka dni temu Jarosław Kaczyński zapewniał, że do odwołania premiera Morawieckiego może dojść „po jego trupie”. Teraz jednak najwyraźniej zmienił zdanie.
W rozmowie z Interią przyznał, że to on sam zainicjował słynne już dziś spotkania „spiskowców”, intrygujących przeciwko Morawieckiemu.
– Jest w tym wszystkim sporo operacji medialnej naszych przeciwników, ale jest i trochę prawdy. Najpierw sprostuję jedną kwestię: te opowieści, że nie wiedziałem o spotkaniach rzekomej grupy spiskowców, a dziś zmywam im za to głowę, to całkowita nieprawda. Sam byłem inicjatorem tych spotkań – stwierdził szef Zjednoczonej Prawicy.
Po czym w charakterystyczny dla siebie sposób zauważył, że wina zżerający PiS wewnętrzny konflikt leży… w otoczeniu premiera.
– Chodzi o to, że otoczenie premiera to często stosunkowo młodzi ludzie, a młodość ma to do siebie, że cechują ją zachowania, które mogą czasem razić starszych, także w partii. Ale takie jest życie. Na pewno jednak młodzi powinni przyjąć samoograniczenia, a zdarza się, że nie przyjmują i to jest bolesne dla wielu ludzi. Nie mówię o sobie, ale powoduje to czasem oburzenie w partii, co dobrze rozumiem – dodał.










