Zamach na Tomasza Lisa będzie ich sporo kosztował. Dziennikarz szykuje się do nowego projektu

PiS się przeliczyło.

Tomasz Lis nie zamierza odpuszczać i szykuje się do nowego projektu. W tym samym czasie wstawiony na jego miejsce nowy szef „Newsweeka” wyrzuca jego współpracowników, nie dając im się pożegnać z czytelnikami.

Reklamy

Krzysztof Materna na swoim profilu na Facebooku napisał w piątek: „Szanowni Państwo, nie jest już żadną tajemnicą, że po 10 latach cotygodniowego felietonu Newsweek zrezygnował ze mnie jako felietonisty. Jestem daleki od analizowania przyczyn tej decyzji Redaktora Naczelnego, Pana Tomasza Sekielskiego. Każdy redaktor naczelny ma prawo układania sobie zawartości pisma według własnego uznania”.

„Niestety, nie otrzymałem od redakcji szansy na pożegnanie się z moimi czytelnikami w Newsweeku, nad czym ubolewam, bo jestem wychowany w innej kulturze pożegnań. Chciałbym w związku z tym serdecznie podziękować moim czytelnikom, od których otrzymałem wiele dowodów sympatii. Chciałbym też przeprosić tych wszystkich, którzy nie rozumieli o czym piszę. Oczywiście nie jest to ich wina, tylko moja. Jeżeli przyjdzie kiedyś w moim życiu taki moment, że będę zwalniał Redaktora Sekielskiego, to oczywiście dostanie on możliwość pożegnania się ze swoimi sympatykami. Tym wszystkim, których przywiązałem do moich refleksji na temat codzienności, przyrzekam, że po urlopie będę zamieszczał mój cotygodniowy felieton, a gdzie to będzie i o której godzinie, zawiadomię osobnym komunikatem. Wszystkich pozdrawiam, a Redakcji Newsweeka życzę sukcesów na nowej drodze życia” – dodał.

W ślad za tym wpisem Tomasz Lis napisał na Twitterze: „Nie ja w tym momencie powinienem to robić, ale bardzo dziękuję Krzysztofowi Maternie za pisanie 10 lat do Newsweeka. Manueli Gretkowskiej też serdeczne dzięki za nasz kilkumiesięczny tygodnikowy romans. Obojgu mówię – do zobaczenia wkrótce”.