Aż dziwne, że wspaniałą wiadomość, że rząd opanował sytuację „na froncie” cukru ogłosił skromny wiceminister rolnictwa Ryszard Bartosik. W rządzie Zjednoczonej Prawicy nawet skromniejsze sukcesy przedstawiane są przez premiera, a czasami nawet przez samego Naczelnika.

Reklamy

– Cukru mamy wystarczającą ilość, sytuacja się normuje – zapewnił Bartosik. – Uzyskana wielkość produkcji cukru była drugą co do wielkości w ostatniej dekadzie – dodał.

Skąd więc dotkliwe braki na rynku? To proste: przez złowróżbnych prywaciarzy, działających najwyraźniej w złej wierze. – Atrakcyjna cena cukru oferowanego w sprzedaży detalicznej w niektórych sieciach handlowych przyciągnęła nie tylko klientów detalicznych, lecz również przedsiębiorców – ciastkarzy, cukierników – opowiadał Bartosik.

Ponad 30 lat po upadku w Polsce komunizmu, rząd zapewnia, że nie zabraknie w Polsce cukru (o węglu już tego nie może powiedzieć). To jest miara katastrofy, do jakiej w naszym kraju doprowadziła szajka z Nowogrodzkiej.

Poprzedni artykułDziwactwa Waszczykowskiego. Co on jeszcze wymyśli?!
Następny artykułSkandal w TVP. „Z dziećmi z in vitro jest jak z psami z hodowli”