Nawet media umiarkowanie życzliwe rządowi Zjednoczonej Prawicy, jak tygodnik „Do Rzeczy” mają już dosyć kłamliwej rządowej propagandy. Która ma ukryć, choć na kilka tygodni, przerażający fakt, że Polakom zimą zabraknie opału.

Reklamy

– To już nie są ostrzegawcze dzwonki. To potężne dzwony i trąby, ostrzegające, że butne zapowiedzi rządu sprzed paru tygodni, że czego, jak czego, ale gazu w Polsce nie zabraknie, nie były niczym więcej jak tylko propagandą – pisze na łamach tygodnika Łukasz Warzecha.

– Baltic Pipe, owszem, zapewne ruszy na czas, ale tak jak od dopłat nie przybędzie węgla, tak też od istnienia samej rury nie pojawi się w niej gaz. Dzisiaj wiadomo już, że gazu w Baltic Pipe – przynajmniej w stanie na teraz – będzie bardzo niewiele. Cały gazociąg ma mieć docelowo przepustowość ok. 10 mld m sześc., a popłyną przez niego może 2 mld. Jeśli będziemy chcieli mieć coś więcej, to będziemy to musieli po prostu kupić od firm wydobywających gaz na norweskim szelfie – za koszmarne pieniądze. A nawet to może nam się nie udać, bo gaz kupować chcą teraz wszyscy. Tymczasem to właśnie Baltic Pipe miał nam zastąpić import z Rosji – dodaje dziennikarz.

Sytuacja musi być już bardzo dramatyczna, skoro media związane z rządem jasno pokazują, że PiS nie ma pomysłu, jak rozwiązać potężniejący problem. I zamiast tego koncentruje się na propagandzie, mając nadzieję, że zdarzy się cud…

Źródło: Do Rzeczy

Poprzedni artykułWszystkie nadzieje Sasina. „Powinno się udać”
Następny artykułNiemcy mają dość dzikusów z PiS. Premier Brandenburgii: Odra to największa katastrowa środowiskowa, odkąd sięgamy pamięcią!