Metoda na Sakiewicza.

Jak się kradnie pieniądze w państwie PiS? Partia Jarosława Kaczyńskiego wdrożyła sprawdzone metody, które wcześniej testowała w swoich mediach.

Reklamy

Toruński oligarcha w nieskończoność na coś zbiera pieniądze i zebrać nie może, bo koszty rosną. „Gazeta Polska” ciągle „szuka prawdy” o Smoleńsku i serwuje frajerom coraz to bardziej absurdalne historie, aby kupowali kolejny numer.

Teraz PiS rzuca coraz to nowe hasła – wielkie projekty: muzea, lotniska, komisje szukające prawdy. Ale to tylko hasła. Nie chodzi bowiem, aby złapać, ale gonić króliczka.

Bo w trakcie „gonitwy” są koszty, a wtedy można zarobić. A co gorsza – Sakiewicz i Rydzyk nie zmuszali ludzi do dawania im pieniędzy. Natomiast PiS bierze pieniądze podatników – czy tego chcą, czy nie.

Najnowszy „Newsweek” opisuje jeden z takich przypadków – Muzeum Bitwy Warszawskiej.

Budowa pochłonęła już gigantyczne pieniądze. Ale muzeum nie powstało na 100-lecie bitwy – w 2020 roku.

W 2022 roku muzeum też nie będzie. Za to cudownie mnożą się koszty.

– Już na starcie inwestycji pojawiły się też problemy finansowe. Muzeum Wojska Polskiego chciało postawić gmach pod Wołominem za 100 mln zł, a na pierwszy etap zarezerwowało 28,3 mln zł. Suma miała wystarczyć na projekt budowlany, wykonanie fundamentów budynku i instalację dwóch 100-metrowych masztów. Do przetargu na te zadania, który ogłoszony został w 2018 r., zgłosiła się jedna firma. Oferta opiewała na 132,2 mln zł. Ludzie ministra obrony – w tym czasie był nim już Mariusz Błaszczak – unieważnili więc postępowanie i zaczęli kombinować. Nadzór nad przedsięwzięciem został odebrany Muzeum Wojska Polskiego i przekazany Stołecznemu Zarządowi Infrastruktury, który również podlega MON – czytamy w „Newsweeku”.

– Do gry znowu wszedł Czesław Bielecki. SZI ogłosił bowiem przetarg na poprawienie pierwotnego projektu. Stanęły do niego dwie pracownie: Bieleckiego, który pracę nad poprawą swoich prac wycenił na 3,4 mln zł, oraz biuro projektowe Marcina Bartosia z Rychnowy pod Człuchowem. Było tańsze, bo pierwotny projekt chciało zmodyfikować za 2 mln zł. Urzędnicy przez kilka tygodni weryfikowali oferty. Ostatecznie udało im się znaleźć błąd formalny w dokumentacji Bartosia. Nie załączył oryginału potwierdzenia przelewu wadium. Przelanego wadium. Korzystniejsza cenowo oferta została więc wykluczona, a umowa na poprawki po Bieleckim została podpisana z Bieleckim – zauważają dziennikarze.

Muzeum Wojska Polskiego, w odpowiedzi na pytania „Newsweeka”, poinformowało, że „aktualna wartość zadania została oszacowana na 220 mln zł”. Pytanie, czy to realna wycena. Pozostaje zagadką, ile ostatecznie zapłacimy za najwyższe maszty flagowe w Polsce i czy PiS zmieści się w zakładanych 220 mln zł, a to przecież już jest kwota ponad dwukrotnie wyższa niż pierwotne wyceny.

Z wyliczeń „Gazety Wyborczej” wynika, że zabawa pochłonęła już ok. 90 mln zł.

Kontrolowana przez Agencję Mienia Wojskowego spółka AMW Sinevia cały czas zawiera różne umowy. Za wykonanie robót teletechnicznych zapłaci 5,2 mln zł, za kompleksowe roboty elektryczne – 4,7 mln zł, za centralne ogrzewanie i klimatyzację – 2,2 mln zł, za instalację wodno-kanalizacyjną – 1,5 mln zł.

Źródło: Newsweek

Poprzedni artykułNiemcy mają dość dzikusów z PiS. Premier Brandenburgii: Odra to największa katastrowa środowiskowa, odkąd sięgamy pamięcią!
Następny artykułPodręcznik Prawdziwego Polaka. PiS chce hodować debili i nacjonalistów [VIDEO]