Będący coraz większym obciążeniem wizerunkowym dla Solidarnej Polski poseł Janusz Kowalski już niemalże oficjalnie prosi o miejsce na sejmowych listach PiS. Przekonuje przy tym, że to jest niezbędny warunek zwycięstwa w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych.

Reklamy

– Jeśli prawica chce wygrać, to musi wystartować razem. Mając w ZP dwa podstawowe filary – dominujące PiS i Solidarną Polskę, jesteśmy w stanie zbudować taką ofertę polityczną, która spowoduje, że wygramy wybory w 2023 roku – opowiada Kowalski w rozmowie z portalem wPolityce.pl.

– Trzecia kadencja PiS-u i Solidarnej Polski jest możliwa tylko w wariancie, kiedy te obydwie partie startują w wyborach razem. Jestem przekonany, że tak będzie, ponieważ nie można dopuścić do tego, by proniemiecka partia PO ze wsparciem eurokratów i Berlina zainstalowały w Polsce Donalda Tuska – dodaje Kowalski.

Po czym przekonuje, że Zjednoczonej Prawicy nikt „nie jednoczy tak, jak Tusk”. Naszym zdaniem akolitów Kaczyńskiego trzyma razem nawet nie pragnienie władzy, ale zwykłych, trywialnych apanaży związanych ze sprawowanymi publicznymi urzędami. Jak pokazuje przykład samego Janusza Kowalskiego, można na przeliczyć na miliony (dosłownie!) złotych.

Poprzedni artykułMilionerzy z PiS. Prywatne fortuny powstają dzięki państwowym pieniądzom
Następny artykułNBP czaruje rzeczywistość. Ale i tak nie jest w stanie ukryć szalejącej inflacji