Ziobro kolejny raz atakuje Niemcy. Czy to kiedyś mu się znudzi?

Jako polityk Zbigniew Ziobro ma jeden, zasadniczy cel. A jest nim utrzymanie Zbigniewa Ziobry za wszelką cenę w polskiej polityce. Wszystko co mówi i robi tylko temu służy.

Reklamy


Chcesz czytać  więcej wewnętrznych informacji ze świata polityki i mediów? Prosimy o obserwowanie naszego profilu na Facebooku oraz na Twitterze. Proszę o lajkowanie i podawanie dalej naszych wpisów - w ten sposób możemy zrobić dla Ciebie więcej.


Dlatego głośno atakuje Niemcy (a przy okazji Dudę i Morawieckiego). Chce bowiem by twardogłowi wyborcy Zjednoczonej Prawicy uważali go za najbardziej ideowego polityka.

– To Niemcy są sprawcami tego, że  w Polsce nie ma środków z KPO mówił dziś Ziobro. Dodając przy okazji, że Ursula von der Leyen, przewodnicząca Komisji Europejskiej „jest i była zawsze ważnym politykiem niemieckim i w sposób jawny oszukała polskiego premiera i prezydenta”. No i „naraziła ich na upokorzenie”.

– Niestety dzieje się scenariusz, przed którym przestrzegała Solidarna Polska, przed którym przestrzegałem już w 2020 r. pana premiera, że ustępstwa wobec cynicznych, zdeterminowanych niemieckich głównie polityków, bo to oni odgrywają wiodącą rolę, zakończą się zwiększoną presją, szantażem, kolejnymi matactwami i w konsekwencji będziemy okradani – opowiada Ziobro.

A może jest tak, że Duda z Morawieckim negocjowali nieudolnie i sami narazili się na upokorzenie? Którego, fakt, uniknął Ziobro. Ale to tylko dlatego, że nikt z nim nie chciał w Brukseli rozmawiać.