Ale bzdury! Prezydencki minister Andrzej Dera pokazał, że nic nie wie o historii

Zjednoczona Prawica zawsze przekonywała, że historia Polski jest dla niej najważniejsza. Tymczasem okazuje się, że nawet prominentni politycy, tacy jak prezydencki minister Andrzej Dera, nie mają o niej bladego pojęcia.

Reklamy


Chcesz czytać  więcej wewnętrznych informacji ze świata polityki i mediów? Prosimy o obserwowanie naszego profilu na Facebooku oraz na Twitterze. Proszę o lajkowanie i podawanie dalej naszych wpisów - w ten sposób możemy zrobić dla Ciebie więcej.


– Mówienie o tym, że to jakaś rusofobia, w momencie kiedy Rosjanie atakują… To nie jest tylko wojna Putina. To wojna narodu rosyjskiego z narodem ukraińskim. Tak to trzeba odbierać. Zachowanie Rosjan na Ukrainie jest po prostu niewyobrażalne. Oni się zachowują gorzej niż hitlerowcy w 1939 roku – stwierdził Andrzej Dera w programie „Kwadrans polityczny” na antenie TVP.

Na szczęście Dera nie musiał czekać długo na odpowiedź na te skandaliczne słowa.

– I znów absurdalna jazda z porównaniami historycznymi. Nie dość, że uderzająca w naszą narrację historyczną, czyli w nasz interes, to absurdalna. Einsatzgruppen, Palmiry, Sonderakzion Krakau, listy proskrypcyjne na Śląsku i w innych miejscach. Pan minister odjechał – skomentował to Łukasz Warzecha, dziennikarz sympatyzującego z rządem (sic!) tygodnika „Do Rzeczy”.