Jeden ze znanych polskich specjalistów od mowy ciała przeanalizował uważnie zdjęcie, na którym widać dwóch ministrów, prezentujących rzekome zdjęcia znalezione w telefonach uchodźców. Później okazało się, że jest to fejk – bo zdjęcia miała zawierać karta pamięci zgubiona w lesie na granicy, a to jest w zasadzie niemożliwe. Jednak najciekawszego dowiadujemy się dopiero dzisiaj.
Okazuje się, że zdaniem specjalisty od mowy ciała, że jeden z ministrów, który patrzy na zdjęcie, jest niezdrowo podekscytowany jego zawartością. „Można w nim zobaczyć pewnego rodzaju napięcie, o czym świadczy kilka elementów postawy” – pisze.
Wygląda na to, że w rządzie możemy mieć nie tylko homoseksualistów ale i osoby o skłonnościach, które są zdecydowanie zakazane przez kodeks karny.
źródło: Twitter
