Kempa w krainie absurdu. „Guy Verhofstadt przychodzi i sączy młodym ludziom do ucha niemieckie cele”

No i proszę. PiS broni „autorytetów”. Co prawda nie takich, podziwianych przez wszystkich Polaków, ale własnych, partyjnych ale zawsze to jakaś zmiana. Warto ją odnotować.

Reklamy


Chcesz czytać  więcej wewnętrznych informacji ze świata polityki i mediów? Prosimy o obserwowanie naszego profilu na Facebooku oraz na Twitterze. Proszę o lajkowanie i podawanie dalej naszych wpisów - w ten sposób możemy zrobić dla Ciebie więcej.


– Dziś próbuje się manipulować i w taki sposób zmieniać znaczenie wypowiedzianych słów, żeby zaatakować autorytety. To przecież jest profesor. Zauważmy, że w ostatnim czasie zaatakowano również prof. Roszkowskiego z uwagi na podręcznik do Historii i Teraźniejszości. Mamy do czynienia z próbą zaszczucia autorytetów – przekonuje Beata Kempa w rozmowie z portalem „Do Rzeczy”.

Ale najwyraźniej ta zasada dotyczy tylko polityków PiS. Bo już na przykład europosła Guya Verhofstadta już nie.

– Guy Verhofstadt przychodzi i sączy młodym ludziom do ucha niemieckie cele. Pytanie brzmi, na ile młodzi ludzie mają tego świadomość? – mówi Kempa.

Więc w sumie jest tak: „nasze” autorytety są ok. „Ich” zaś nie są ok. I od razu świat staje się prostszy. Tylko czy taki podział nie jest absurdalny?