W Parlamencie Europejskim miała miejsce debata na temat katastrofy ekologicznej na Odrze. Do której dopuścili urzędnicy nominowani przez PiS.

Reklamy

Tylko to wystarczyło, by nerwy puściły europosłowi PiS, Joachimowi Brudzińskiemu. Polityk od Kaczyńskiego zamiast mówić o Odrze, zaatakował… demokratyczną opozycję w Polsce.

– Każda katastrofa ekologiczna o takich skutkach, jakie miały miejsce w Odrze, jest godna ubolewania i potępienia – zaczął Brudziński. – Równie dewastująca, co katastrofa ekologiczna, jest katastrofa zatrutych nienawiścią umysłów totalnej opozycji. Te wystąpienia, które przed chwilą państwo słyszeli – niestety europosłów z Polski – są totalnie oderwane od rzeczywistości – wypalił, atakując przeciwników rządów Kaczyńskiego w Polsce.

Próbując wykpić argumenty opozycji, Brudziński stwierdził, że z ich rozumowania wynika, że topnienie lodów na Grenlandii czy na Antarktydzie także jest wynikiem rządów PiS. – Chciałoby się powiedzieć: są granice głupoty – przekonywał Brudziński.

Najwyraźniej jednak androny plecione przez europosła Brudzińskiego granic nie mają.

Poprzedni artykułZgorzelski ostro o Kaczyńskim: boi się przegranej w wyborach samorządowych
Następny artykułMorawiecki spróbował wykpić Tuska. Ale coś mu nie wyszło