Komisja Europejska chce wstrzymać Węgrom wypłatę 7,5 mld euro z należnych funduszu strukturalnych. Spowodowało to gwałtowny przeciw Morawieckiego. Polski szef rządu przekonywał, że nigdy się na to nie zgodzi.

Reklamy

Działanie Morawieckiego nie wynika jedynie z czystego altruizmu. Czy też z przekonywania, jak to uwielbia robić PiS, że Komisja Europejska „łamie traktaty”. Morawiecki popiera Orbana ze zwykłego strachu…

– Komisja Europejska nie ma wątpliwości, że skoro na Węgrzech korupcja rozkwitła w skali niebywałej, a rozkwitła, to Węgry nie są państwem praworządnym. W Polsce aż takich problemów z korupcją nie ma, ale z praworządnością i owszem. Morawiecki to dobrze wie, ale broniąc Orbana broni jednocześnie zasady „wolność Tomku w swoim domku” – przypomina Leszek Miller na łamach „Super Expressu”.

– Skoro KE chce Węgrom zablokować pieniądze z funduszy strukturalnych, czyli z budżetu Unii na lata 2021-2027, to nam też może. A fundusze strukturalne to pieniądze na modernizację i rozbudowę infrastruktury, na dopłaty dla rolników, nowe miejsca pracy, obiekty użyteczności publicznej itp. Fundusze strukturalne to dla Polski 106 miliardów euro w formie bezzwrotnych grantów! – dodaje były premier.

Tu więc jest przyczyna strachu Morawieckiego. Szef rządu po prostu boi się, że ktoś wreszcie wyciągnie konsekwencje z łamania praworządności nad Wisłą. I PiS po prostu „beknie” za to, co wyprawia z wymiarem sprawiedliwości od 2015 r.

Poprzedni artykułKaczyński zakpił z Polaków. Zostanie mu to zapamiętane
Następny artykułPrezes płodzi złodziei [VIDEO]