Na Nowogrodzkiej jak na Kremlu. I tu i tu piętnują defetystów

Trochę to zabawna koincydencja. W chwili kiedy Rosja dostaje łomot na froncie, Putin piętnuje defetystów, przekonanych o klęsce. Z zachowaniem wszelkich proporcji, to w Warszawie, im bardziej widać skalę gospodarczej katastrofy wywołanej przez PiS, to tym mocniej Jarosław Kaczyński piętnuje… defetystów.

Reklamy


Chcesz czytać  więcej wewnętrznych informacji ze świata polityki i mediów? Prosimy o obserwowanie naszego profilu na Facebooku oraz na Twitterze. Proszę o lajkowanie i podawanie dalej naszych wpisów - w ten sposób możemy zrobić dla Ciebie więcej.


Oczywiście znaczenie tych dwóch wydarzeń jest zasadniczo inne i trudno je ze sobą porównywać. Jednak i tu i tu jest lider, całkowicie oderwany od rzeczywistości. I wierzący jedynie w te informacje, które podsuwają mu usłużni dworzanie.

– Prezes w swoim wystąpieniu zdiagnozował sytuację, opisał zagrożenia, zdefiniował nasze cele. Wskazał, że mamy jak najbardziej szansę wygrać i o to walczymy. Skrytykował jakiekolwiek przejawy defetyzmu, psucia mobilizacji, że to niedopuszczalne – mówił o wyjazdowym posiedzeniu klubu PiS Janusz Śniadek, poseł PiS.

– Były pewne elementy krytyki, wskazujące, że wobec osób, które nie podporządkują się dyscyplinie, będą wyciągane sankcje. Także aktywność była przedstawiana jako podstawowe kryterium do umieszczenia na liście. Pośrednio z tego wynika, że kto nie spełni tych kryteriów, to się na listach nie znajdzie. Tego wprost nie trzeba mówić. Jeśli się formułuje kryteria do znalezienia się na liście, to wiadomo, czym się skończy ich niespełnienie – dodał Śniadek w rozmowie z portalem Polityce.pl.