A to dobre. Zaufany człowiek Dudy atakuje… USA

Doprawy politycy PiS chyba nie potrafią szukać sojuszników. Doradca Andrzeja Dudy, prof. Andrzej Zybertowicz właśnie zrugał… amerykański Departament Stanu. A wszystko przez zdecydowaną odpowiedź USA wobec nuklearnych ambicji Dudy.

Reklamy


Chcesz czytać  więcej wewnętrznych informacji ze świata polityki i mediów? Prosimy o obserwowanie naszego profilu na Facebooku oraz na Twitterze. Proszę o lajkowanie i podawanie dalej naszych wpisów - w ten sposób możemy zrobić dla Ciebie więcej.


– Problemem przede wszystkim jest to, że nie mamy broni nuklearnej. Nic nie wskazuje na to, żebyśmy w najbliższym czasie jako Polska mieli posiadać ją w naszej gestii – opowiadał Duda w rozmowie z „Gazetą Polską”. Dał do zrozumienia, że toczą się rozmowy w sprawie udziału Polski w programie Nuclear Sharing.

– Rozmawialiśmy z amerykańskimi przywódcami o tym, czy Stany Zjednoczone rozważają taką możliwość. Temat jest otwarty – przekonywał Duda.

Sęk w tym, że nic takiego najwyraźniej nie ma miejsca. Rzecznik Departamentu Stanu powiedział bowiem, że nie ma planów rozmieszczenia broni jądrowej na terytorium członków NATO, którzy przystąpili do sojuszu po 1997 r.

– To były słowa rzecznika Departamentu Stanu. To dość niski poziom. On nie jest zorientowany w sprawach, o których mówił prezydent – skomentował te słowa prof. Zybertowicz.

Z drugiej strony co miał powiedzieć Zybertowicz? Że jego szef buja w obłokach?