PiS się poddaje? Posłowie dorabiają się na potęgę

Najwyraźniej w PiS nikt nie ma już złudzeń, że kolejne wybory parlamentarne przerżną z kretesem. Dlatego robią wszystko, by korzystając z ostatnich chwil sprawowania władzy, dorobić się jak tylko można.

Reklamy


Chcesz czytać  więcej wewnętrznych informacji ze świata polityki i mediów? Prosimy o obserwowanie naszego profilu na Facebooku oraz na Twitterze. Proszę o lajkowanie i podawanie dalej naszych wpisów - w ten sposób możemy zrobić dla Ciebie więcej.


– Mam pewność, że w obozie władzy jest nerwowość i poczucie, że to być może ostatni moment, by się dorobić, spłacić kredyty mieszkaniowe, które jeszcze zostały, a nawet kupić mieszkania. Oni mają świadomość, że pieniędzy, które zarabiali przez ostatnie lata, prawdopodobnie nigdy zarobić już nie będą mogli ze swoimi kompetencjami, doświadczaniem i wiedzą – mówiła dziennikarka Anna Dąbrowska w rozmowie z Karoliną Lewicką.

Padł tutaj przykład Romana Kronera, który pracował w Kancelarii Prezydenta. Zarabiał tam (bagatela!) 12 tys. miesięcznie. Teraz jednak dostał stanowisko dyrektora departamentu kadr w Narodowym Banku Polskim z pensją… 42 tys. miesięcznie.

Kłopotem jest tylko Jarosław Kaczyński, który przed wyborami przypomniał sobie, że „do polityki nie przychodzi się dla pieniędzy”. – On sam też będzie to bacznie obserwował, więc to z jednej strony ruchy: Musimy się dorobić, bo to ostatnia szansa, a z drugiej: Przed wyborami nie jest to dobrze widziane – zauważyła dziennikarka „Polityki” na antenie radia TOK FM.

Źródło: TOK FM