Popularna (choć w niektórych kręgach kontrowersyjna) dziennikarka Eliza Michalik postawiła ciekawą tezę związaną z tournee Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS na kolejnych spotkaniach wygaduje prawdziwe androny, obrażając kolejne grupy społeczne.

Reklamy

Nic więc dziwnego, że ograniczenia (jeśli nie wręcz zatrzymania) publicznych spotkań Kaczyńskiego, chcą czołowi działacze PiS. Prezes pod tym względem pozostaje jednak niewzruszony. Jak zdradza Michalik, szef Zjednoczonej Prawicy może mieć w tym pewien interes.

– Moim zdaniem te wypowiedz mogą być budowaniem gruntu pod przyszłą niepoczytalność – tłumaczy Michalik na nagraniu udostępnionym w mediach społecznościowych.

Jeśli Michalik ma rację, to Kaczyński próbuje sobie zapewnić swoisty „glejt bezpieczeństwa” po wyborach w 2023 r. Ciekawe, co wymyślą pozostali decydenci?

Poprzedni artykułBrudzińskiemu puściły nerwy. Na wizji poleciały wyzwiska
Następny artykułPolacy mają dość Ziobry. Znamienny sondaż