Po co Polakom dworzec kolejowy, na którym nie da się kupić biletów? Nie wie tego najwidoczniej Jacek Sasin, który otworzył wczoraj taki dworzec w Świdniku. Po co? Trudno powiedzieć, być może brakowało innych obiektów do otwarcia i ten Świdnik spadł mu po prostu z nieba.

Dworzec kosztował gigantyczne pieniądze, bo trudno mówić o sukcesie, gdy w poczekalni jest aż… osiem miejsc siedzących, dwa wyświetlacze i dwie toalety. Pięć milionów złotych to jednak trochę wygórowana cena za takie podstawowe udogodnienia.

Reklamy

A komentatorzy słusznie zastanawiają się, czy przy okazji budowy nie było jakichś wziątek czy innych łapówek. Trudno bowiem zrozumieć skąd tak gigantyczne pieniądze za nieduży w sumie obiekt a jeszcze trudniej po co tam Jacek Sasin. Chyba, żeby zapowiedzieć klęskę projektu i odwołać wszystkie pociągi.

Poprzedni artykułSeans nienawiści publicznej telewizji wobec kobiet
Następny artykułSuper Express zaczyna mocno krytykować rząd PiS. O co chodzi?