Politycy PiS już od dawna mają tą specyficzną cechę, że nie potrafią powiedzieć niczego sensownego. W zasadzie wszystkie co mówią, dotyczy… Tuska. Trochę szkoda, bo z chęcią dowiedzielibyśmy się co zamierzają zrobić z pustoszącym Polskę kryzysem gospodarczym. Który przecież sami wywołali.

Reklamy

Nie inaczej było i tym razem. – Po dłuższej nieobecności znowu pojawił się w Polsce specjalista od „ratowania” polskich przedsiębiorstw. Tak je ratował kiedyś, że bezrobotnych było ponad 2 miliony. Wujek Dobra Rada… – przekonywał Mateusz Morawiecki. – Nawet pandemia, wojna za granicą, Putinflacja i kryzys energetyczny nie są razem w połowie tak skuteczne w dobijaniu polskich firm jak rządy Tuska – dodał szef rządu.

Ta „antytuskowa” tyrada szefa rządu wynikała z jednego prostego zdania, jakie napisał… Tusk właśnie. – Trzeba ratować polskie Rafako. Konieczne natychmiastowe decyzje. Mateusz, wajchę przełóż! – stwierdził szef opozycji. Mówiąc o trudnej sytuacji firmy Rafako, polskiego producenta kotłów energetycznych.

No ale trudno dziwić się Morawieckiemu. Zamiast działać i faktycznie rządzić, woli wypisywać antytuskowe androny. Przecież cenią to na Nowogrodzkiej.

Poprzedni artykułLiczba afer PiS zbliża się do tysiąca. To zadanie dla zespołu prokuratorów
Następny artykułIdzie klęska. Widzą to nawet sympatycy PiS