Europosłanka PiS, Beata Mazurek najwyraźniej uznała, że musi przypomnieć o swoim istnieniu. Zapewne dlatego spróbowała zaatakować Donalda Tuska. Tylko coś jej nie wyszło.

Reklamy

– Zamiast programu Tusk proponuje: populizm, insynuacje, kłamstwa, obłudę i groźby. Dlaczego? Być może nie zależy mu na Polsce, bo dla niego: ,,Polskość to nienormalność”. A może po prostu, jest nieudolnym politykiem i złym człowiekiem? – pisze Mazurek.

Trzeba przyznać, że trafiła kulą w płot. Bo insynuacje, kłamstwa, obłuda i groźby to raczej domena liderów Zjednoczonej Prawicy. Wystarczy przypomnieć jak często sam Jarosław Kaczyński posuwał się do pomówień. – Zastanawia mnie brak aktywności przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska. Być może zorientował się, jak dużo wiedzą o jego rządach prokuratorzy i ten fakt wpłynął na ograniczenie jego aktywności – mówił w roku 2017 na łamach „Gazety Polskiej”. A przecież to jedna z wielu takich wypowiedzi Kaczyńskiego.

Tymczasem Tusk wrócił i zapewne odbierze jesienią władzę PiS. Najwyraźniej więc nie miał nic do ukrycia przed prokuratorami. Kaczyński więc najzwyczajniej w świecie posunął się do pomówienia.

Faktycznie jest w Polsce zły człowiek i nieudolny polityk. Ale z całą pewnością nie jest to Tusk. Mazurek powinna go szukać gdzieś na Nowogrodzkiej.

Poprzedni artykułWidowiskowa katastrofa PiS. Wyciągną z tego wnioski?
Następny artykułJak ścigać PiS. O co pytać ludzi władzy, aby bolało?