Nie ma wątpliwości, że ordynarny hejt i nierzadko bluzgi najłatwiej odbić śmiechem i kpiną. Nic aż tak bardzo nie obnaża zacietrzewienia i często zwykłej głupoty napuszonych polityków Prawa i Sprawiedliwości.
– Miał rację Jarosław (Polskę zbaw) Kaczyński, podnosząc tę fundamentalną kwestię na pikniku rodzinnym, gdziekolwiek by to nie było. Tam jest właściwy czas i miejsce na alarm, bo chodzi o przyszłość polskich rodzin, los niewinnej dziatwy, teraźniejszość katolickich małżeństw, spokojną starość seniorów – kpi Jerzy Surdykowski na łamach „Rzeczpospolitej”.
– Trzeba jasno i stanowczo – teraz, przed wyborami – ogłosić, że wśród prawdziwych Polaków nie ma miejsca dla rudzielców! Są fałszywi i wrodzy, wysługują się Niemcom i Białorusinom, Sorosowi i Angeli Merkel, a przede wszystkim parszywym… no, to można powiedzieć tylko na ucho – dodaje.
Prawda, że wyborne? Problem tylko w tym, że tak faktycznie wygląda wyborcza narracja PiS.











