Mateusz Morawiecki próbuje uchodzić za „ludowego” przywódcę. Sęk w tym, że Polacy nigdy nie uznawali go za przywódcę, widząc, że robi wszystko czego oczekuje Jarosław Kaczyński. Teraz zaś Morawiecki sam podważył swój wizerunek „człowieka z ludu”, kierującego rządem mającym na celu tylko pomyślność „zwykłych Polaków”.
Morawiecki bowiem nie wytrzymał i pokazał drogą, prywatną szkołę do której chodzi jego córka. – Pochwalenie się przez premiera Mateusza Morawieckiego córką idącą 1 września do prywatnej katolickiej szkoły, to dość oryginalny pomysł na kampanię wyborczą. Szczególnie gdy chodzi o szkołę, w której czesne wynosi kilkanaście tysięcy złotych rocznie, a więc mniej więcej połowę pensji minimalnej miesięcznie – zauważył Michał Szułdrzyński na łamach „Rzeczpospolitej”.
– PiS lubi podkreślać, że jest głosem ludu, że reprezentuje suwerena. […] A tu nagle w mediach społecznościowych pojawia się premier i utrwala wszystkie stereotypy na jego temat, jakie krążą w PiS wśród jego przeciwników – że to oderwany od realiów bankster, a nie ojciec pisowskiego ludu. Morawiecki sam dał więc argument swoim wewnętrznym wrogom – dodaje dziennikarz.
No cóż, tylko naiwni mogli wierzyć w wykreowany przez propagandę wizerunek Morawieckiego. Tak naprawdę to bankster z krwi i kości. I „zwykłego Polaka” ogląda tylko przez okno rządowej limuzyny.
Źródło: Rzeczpospolita
