Wczorajszy dzień pokazał, że pomimo przegranej działają jeszcze niektóre mechanizmy przekazywania informacji z Nowogrodzkiej do mediów. Próba nakręcenia narracji o rzekomym planie PiS na utrzymanie władzy się nie udała, nie udało się też wmówić ludziom, że są jakieś konflikty wewnątrz zwycięskiego obozu. Ale przy okazji kilku dziennikarzy wprost potwierdziło podejrzenia o agenturalność i kolaborację.
Żona jednego z nich pracuje na bardzo ciekawym stanowisku w dużej państwowej spółce. Otrzymuje wynagrodzenie przekraczające kwalifikacje i pozycje w której się znajduje.
Brat kolejnego jest prezesem w pewnej państwowej spółce. Kwalifikacje ma mierne lub żadne. Pieniądze ogromne.
Nietypowe skłonności seksualne i chciwość nieznane otoczeniu, były powodem wejścia we współpracę następnego.
Środowisko dziennikarskie będzie musiało się oczyścić, jeśli chce jeszcze cokolwiek w Polsce znaczyć.










