Adam Bielan jest powszechnie uważany za autora wyborczej klęski PiS. I coraz częściej słychać głosy, że powinien za nią odpowiedzieć.
Bielan spróbował jednak to uprzedzić, opowiadając na łamach partyjnego tygodnika „Sieci” o tym, że Kaczyński go potrzebuje. I że wyznaczył mu nowe zadania.
– Mieliśmy długie spotkanie i szczerą dyskusję z prezesem Jarosławem Kaczyńskim w poniedziałek, tuż po wyborach. To oczywiste, że nie mogę ujawniać jej treści, ale jestem w stanie powiedzieć, że w dużej mierze było ono poświęcone przyszłości. Temu, że już dziś trzeba myśleć o kolejnych wyborach – samorządowych w przyszłym roku, następnie europejskich – przekonywał Bielan.
Na wszelki wypadek, gdyby to nie wystarczyło, zaatakował Donalda Tuska.
– Te ostatnie będą zapewne wielkim starciem w obronie suwerenności Polski. Jeżeli Tusk zostanie premierem, narzuci Polsce przymusową relokację migrantów. Zaakceptuje zapewne propozycję zmiany traktatów unijnych, co może pozbawić Polskę prawa weta w blisko 90 obszarach. Przełożone już, m.in. ze względu na wybory w Polsce, głosowanie w PE odbędzie się 25 listopada br., a w związku z tym Tusk bardzo szybko zaszkodzi Polsce – opowiada polityk PiS.
Naszym zdaniem trzeba trzymać kciuki za to, by Bielanowi nie spadł włos z głowy. Bo on najlepiej gwarantuje to, że kolejne kampanie wyborcze PiS będą równie nieudolne jak ta, która się właśnie zakończyła.










