PiS wiele propagandowego wysiłku włożył, by przekonać Polaków, że Donald Tusk jest liderem „partii niemieckiej” w Polsce. W przeciwieństwie oczywiście do Prawa i Sprawiedliwości, które miało być oczywiście „partią polską”.
Tyle tylko, że była to całkowita nieprawda. Co widać choćby w komentarzach niemieckich mediów, słusznie przekonywujących, że Tusk będzie trudnym partnerem dla Brukseli i Berlina. Trudniejszym nawet niż… Zjednoczona Prawica.
– Nowy premier będzie mocno zorientowany na swoją ojczyznę. A jako partner może okazać się dla UE nawet trudniejszy niż PiS – pisze dziennik „Die Welt”.
– Tusk będzie mocniej zorientowany na oczekiwania w swojej ojczyźnie niż na oczekiwania Komisji Europejskiej czy niemieckiego rządu. To, że jako przewodniczący Rady Europejskiej był częścią brukselskiego establishmentu, nie przemawia przeciwko temu, a raczej za tym, bo wie on, jak na międzynarodowym szczeblu można postawić na swoim – dodaje niemiecka gazeta.
A problem z PiS był taki, że oni tylko wiedzieli jak bić pianę. I to wyłącznie w redakcji TVP Info.










