Jak się okazuje Jacek Sasin nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w polskiej polityce. Przynajmniej zdaniem partyjnego aparatu PiS. Nieudolny wicepremier może bowiem być… kandydatem Zjednoczonej Prawicy w wyborach prezydenckich w 2025 r.
Dał to do zrozumienia Adam Andruszkiewicz w rozmowie z „Super Expressem”. Polityk PiS uznał, że Jacek Sasin, Beata Szydło, Mateusz Morawiecki i Mariusz Błaszczak to potencjalnie „mocni” kandydaci.
– To są wszystko wspaniałe kandydatury. Każda z tych postaci jest jednym z liderów obozu Zjednoczonej Prawicy, ma bardzo duży dorobek polityczny i doświadczenie polityczne. I na pewno również umiejętność rozmawiania z Polakami, spotykania się z obywatelami, co jest kluczowe w kampanii prezydenckiej – odparł Adam Andruszkiewicz.
Po czym zaczął przekonywać do kandydatury Sasina. – Oczywiście, że tak. Był wicepremierem, był ministrem aktywów państwowych – przekonywał.
No cóż, trzeba mieć nadzieję, że to Sasin zostanie kandydatem Zjednoczonej Prawicy. Nie ma szans na wygranie wyborów, ale co się pośmiejemy, to nasze.










