Podczas dzisiejszej debaty nad „exposé” Mateusza Morawieckiego głos zabrał Jarosław Kaczyński. I wprowadził w konsternację… polityków PiS.
– Wystąpienie pana premiera było obszerne, a ja mam tylko 10 minut i w związku z tym będę musiał mówić w ogromnym skrócie – zaczął lider Zjednoczonej Prawicy.
– To wystąpienie można określić jako apel do całej klasy politycznej, by próbowała znaleźć drogę do bezpiecznej i dobrze rozwijającej się Polski w nowych okolicznościach, w realiach dzisiejszego świata – dodał. Jakby zapominając, że to jego autorytarne rządy zaowocowały gigantycznymi podziałami społecznymi.
Nic dziwnego, że politycy PiS zamilkli ze zdumienia. Taka cyniczna wolta zaskoczyła nawet ich.










