Znamy szczegóły aresztowania Wąsika i Kamińskiego. Prawie płakali jak ich wyprowadzano!

Według naszego informatora z pałacu prezydenckiego Wąsik i Kamiński prawie się rozpłakali, gdy do pokoju, gdzie się ukrywali, weszli policjanci. Oto szczegóły akcji służb.

Policja od rana była w gotowości, by zatrzymać Macieja Wąsika i Mariusza Kamińskiego. Realizowała w ten sposób polecenie sądu, który skazał obu polityków i byłych posłów za akcję fałszowania dowodów i prowokacji wobec ś.p. Andrzeja Leppera. Prawo, nakazujące natychmiastowe aresztowanie po skazaniu, wprowadził… PiS. Było to półtora roku temu. Sąd nie miał więc wyjścia, podobnie jak policja. Jak doszło do aresztowania?

Reklamy


Chcesz czytać  więcej wewnętrznych informacji ze świata polityki i mediów? Prosimy o obserwowanie naszego profilu na Facebooku oraz na Twitterze. Proszę o lajkowanie i podawanie dalej naszych wpisów - w ten sposób możemy zrobić dla Ciebie więcej.


Informacje o tym, gdzie przebywają skazani, przekazali policji funkcjonariusze Służby Ochrony Państwa. Policja została wpuszczona do budynku prezydenta również przez SOP a funkcjonariuszy poprowadzili wprost do pokoju, gdzie ukrywał się Wąsik i Kamiński, oficerowie SOP.

Po otwarciu drzwi zastali obu panów zaskoczonych. Nastąpiło błyskawiczne legitymowanie i odebranie telefonów komórkowych. Sprzęt ten został zabezpieczony i będzie podlegał badaniu w kolejnych śledztwach – które są już zaplanowane. Mogą być tam dowody przestępstw. Wąsik próbował jeszcze gdzieś dzwonić, ale funkcjonariusze mu tu uniemożliwili.

Według naszego informatora obaj przestępcy byli zszokowani tym co się wydarzyło. Byli pewni, że nikt ich nie znajdzie w dość dużym pałacu albo ze ktoś ich ostrzeże, gdyby byli poszukiwani przez policję. Duda im gwarantował, że nikt nie odważy się wejść od jego siedziby. Zapomniał jednak, że teren pałacu prezydenckiego nie ma żadnego immunitetu – jest urzędem takim jak każde miejsce w państwie i policja ma pełne prawo wchodzić tam poszukując przestępców a przecież Duda sam ich pokazał na zdjęciach. Policja doskonale wiedziała, że tam są.

Obaj aresztowani prawie płakali wychodząc. Nikt nie próbował ich zatrzymywać. Według naszego informatora pracownicy kancelarii prezydenta cieszą się, że ta szopka się skończyła.