Upadek Przemysława Czarnka. Od ministra edukacji do zwykłego chama w kilka tygodni

Przemysław Czarnek miał wielkie ambicje. Chciał zostać prezesem PiS, zastąpić Kaczyńskiego. Ubzdurało mu się, że dojdzie do tego chamstwem. W polityce to droga dość krótka i ślepa. Bardzo ciekawe są jednak źródła owego zachowania.

Wiele można powiedzieć o Czarnku, ale trudno mu zarzucić bycie kulturalnym i opanowanym. Często traci panowanie nad sobą, krzyczy wtedy podniesionym, piskliwym wręcz głosem. Nie potrafi też zadbać o swój wygląd, chodzi nieogolony co przy jego tłustej świecącej cerze i nalanej twarzy wygląda po prostu źle. Elektorat PiS takich ludzi nie lubi.

Reklamy


Chcesz czytać  więcej wewnętrznych informacji ze świata polityki i mediów? Prosimy o obserwowanie naszego profilu na Facebooku oraz na Twitterze. Proszę o lajkowanie i podawanie dalej naszych wpisów - w ten sposób możemy zrobić dla Ciebie więcej.


Powody agresji Czarnka leżą w jego dzieciństwie. Tutaj bardzo interesujące byłoby zbadanie jakie relacje łączyły go z wychowującym go księdzem. Z mikroekspresji, którą prezentuje Czarnek, bardzo czytelnej dla fachowców od mowy ciała, można wnioskować że nie były to najlepsze kontakty.

Upadek Czarnka musi go samego boleć, bo coraz mniej znaczy w partii i przez to próbuje być coraz bardziej hałaśliwy.