Bajki Morawieckiego. Co on opowiada?

Nie ma chyba nic zabawniejszego niż rasowy bankster, jakim jest Mateusz Morawiecki, który próbuje udawać trybuna ludowego. Próbując ubiegać się o stołek po Jarosławie Kaczyńskim.

Reklamy


Chcesz czytać  więcej wewnętrznych informacji ze świata polityki i mediów? Prosimy o obserwowanie naszego profilu na Facebooku oraz na Twitterze. Proszę o lajkowanie i podawanie dalej naszych wpisów - w ten sposób możemy zrobić dla Ciebie więcej.


Stąd wynika jego radykalny język, który nie jest przekonywający nawet dla zwolenników Prawa i Sprawiedliwości. – Włos jeży się na głowie, kiedy polityczni siepacze z PO wycinają ludzi z różnych instytucji bez zważania na kompetencje – opowiada Mateusz Morawiecki.

– Donald Tusk nie chce respektować ani prawa, ani Konstytucji – za to ma duży respekt do „instynktu prawnego” Adama Bodnara. To jasny dowód, że Polska nie jest już państwem prawa, ale państwem, które poddane jest instynktom ministrów nowego rządu – przekonuje były premier w rozmowie z Interią.

Tyle tylko że w tak niedorzeczne bajki nikt nie wierzy. Trochę także i dlatego, że premier Morawiecki zwykle bardzo oszczędnie gospodaruje prawdą.