Duda zawiódł nas wszystkich. To partyjny aparatczyk

Objęcie władzy przez rząd „koalicji 15 października” nieoczekiwanie dał szansę Andrzejowi Dudzie. Prezydent mógłby stać się cennym współpracownikiem nowego gabinetu. Może nie zmazałoby to wszystkich jego przewin z czasów rządów PiS, niemniej jednak byłoby czymś pozytywnym.

Reklamy


Chcesz czytać  więcej wewnętrznych informacji ze świata polityki i mediów? Prosimy o obserwowanie naszego profilu na Facebooku oraz na Twitterze. Proszę o lajkowanie i podawanie dalej naszych wpisów - w ten sposób możemy zrobić dla Ciebie więcej.


Dziś jednak wiemy, że nic takiego nie będzie miało miejsca. – Prezydent nie tylko  srodze zawiódł nadzieje tych, którzy w swojej szlachetnej naiwności oczekiwali aksamitnej kohabitacji, ale też zaskoczył tych skromnie liczących na względne umiarkowanie Andrzeja Dudy w relacjach z gabinetem Donalda Tuska. Nie wydarzyło się ani jedno, ani drugie – zauważa Karolina Lewicka na łamach portalu NaTemat.pl.

– Prezydent dobitnie pokazał, co potrafi i na co go stać – na ukrywanie w prezydenckim pałacu dwóch skazanych, na wyświetlanie ich podobizn na fasadzie budynku, na wpisanie się w retorykę PiS o „więźniach politycznych”. Policja zatrzymała panów Kamińskiego i Wąsika pod nieobecność głównego lokatora, ale wiemy, że prezydent ruszył im na ratunek, tyle że nie zdążył – dodaje dziennikarka.

Można już przyjąć za pewnik, że dopóki w Pałacu Prezydenckim będzie zasiadał Andrzej Duda, to w Polsce nie będzie spokoju. Już on o to zadba.