Bezsilna furia Dudy. Może sobie jedynie pogadać

Najwyraźniej Andrzej Duda nie umie przeżyć dłuższej chwili bez konfliktu z rządem Donalda Tuska. Może zresztą takie są wytyczne z Nowogrodzkiej. I „nie chce, ale musi”.

Reklamy


Chcesz czytać  więcej wewnętrznych informacji ze świata polityki i mediów? Prosimy o obserwowanie naszego profilu na Facebooku oraz na Twitterze. Proszę o lajkowanie i podawanie dalej naszych wpisów - w ten sposób możemy zrobić dla Ciebie więcej.


Skutek jest taki, że generowane przez PiS awantury, Andrzej Duda „wywozi” już za granicę. Podczas pobytu na Litwie prezydent zaczął opowiadać, że nie pozwoli na „prześladowania” w Polsce.

– Nie pozwolę na żadną weryfikację sędziów powołanych w okresie 8,5 roku mojej prezydentury. To są ludzie, którzy przeszli przez całe postępowanie, poprzedzające wstąpienie do stanu sędziowskiego czy też awans. Zostali powołani zgodnie z przepisami, złożyli ślubowania przed prezydentem, odebrali nominacje – mówił Duda na oczach zdumionych Litwinów.

– Ja tych ludzi nie pozwolę w żaden sposób weryfikować, prześladować, bo jest niestety grupa prawników i polityków w Polsce, czy też jak kto woli prawników-polityków czy sędziów-polityków (…), która po prostu chciałaby zwykłej zwierzęcej zemsty politycznej na tych ludziach. Nigdy na to nie pozwolę – oświadczył prezydent.

Przypomnijmy, że Duda pojechał na Litwę dla uczczenia kolejnej rocznicy wybuchu powstania styczniowego w 1863 r. No, ale najwyraźniej był pilny telefon z Nowogrodzkiej. Mus to mus.