Fantazje Morawskiego. Przeszedł sam siebie!

Mateusz Morawiecki przez lata swojej politycznej aktywności dorobił się nader znaczącego przezwiska „Pinokio”. Najwyraźniej wziął je sobie do serca i robi wszystko, by nadal było z nim związane. Tylko tak można zrozumieć to, co Morawiecki opowiadał o swojej ostatniej wizycie w Brukseli.

Reklamy


Chcesz czytać  więcej wewnętrznych informacji ze świata polityki i mediów? Prosimy o obserwowanie naszego profilu na Facebooku oraz na Twitterze. Proszę o lajkowanie i podawanie dalej naszych wpisów - w ten sposób możemy zrobić dla Ciebie więcej.


– Oni są tam coraz bardziej zaniepokojeni tym, co się tutaj dzieje – powiedział Morawiecki. – Pojechałem tam [do Brukseli – przyp. W24.] z bardzo niskimi oczekiwaniami. Myślałem sobie: „cieszycie się z tych zmian politycznych, bo rezolucje przyjmowaliście przeciw Polsce”. Ku mojemu zdumieniu, po tym jak opowiedziałem w wielu miejscach, byłem na spotkaniu z EKR, z mediami, z dziennikarzami, z premierami, których znam… I powiem państwu, że oni są tam coraz bardziej zaniepokojeni tym, co się tutaj dzieje – przekonywał.

Jego zdaniem urzędnikom europejskim „w głowie im się nie mieści, jak uchwałami można zmieniać porządek prawny albo konstytucyjny”. I dlatego PiS musi „alarmować” opinię międzynarodową.

– Nie mogą nas rżnąć piłą, a my będziemy się uśmiechać. Musimy mówić, że łamane jest prawo, łamana jest konstytucja – podkreślił polityk PiS.

Ciekawe jest tylko to, że Morawiecki spotkał się z takimi opiniami. I najwyraźniej nikt więcej. Czyżby wiec były premier to sobie wymyślił?