Groźby Kowalskiego. To nawet jest zabawne

Słuchając Janusza Kowalskiego nie można się nie uśmiechnąć. Poseł kanapowej partyjki, jaką jest Suwerenna Polska, miota groźby na prawo i lewo. Czyżby nie widział, że w ten sposób się tylko ośmiesza?

Reklamy


Chcesz czytać  więcej wewnętrznych informacji ze świata polityki i mediów? Prosimy o obserwowanie naszego profilu na Facebooku oraz na Twitterze. Proszę o lajkowanie i podawanie dalej naszych wpisów - w ten sposób możemy zrobić dla Ciebie więcej.


– On ma świadomość, że przekroczył wszystkie linie, że prawica, która przyjdzie do władzy po tym czasie państwa bezprawia, nie będzie się patyczkował z tymi, którzy łamali konstytucję i prawo – mówił o Tusku na łamach portalu DoRzeczy.pl.

Po czym zaczął atakować w dość bezceremonialny sposób Platformę Obywatelską i Rafała Trzaskowskiego. Uznając ją za „bezideową partię niemiecką”.

– W mojej ocenie to partia zepsuta, bezideowa, partia władzy, zewnętrzna. To partia niemiecka, w której ludzie są wyłącznie po to, by robić swoje karierki na poziomie politycznym i zawodowym. Trzaskowskiemu marzy się, by być komisarzem w Komisji Europejskiej, prezydentem. Na pewno nie marzy o tym, żeby dalej udawać, że pracuje w Warszawie, bo w mojej ocenie to wielki nierób. Każdy widzi, jak Warszawa jest zarządzana, a Trzaskowski znajduje czas na organizację eventów w Olsztynie, czy latanie po świecie. W tym czasie w Warszawie nie ma rozwiązanych prostych spraw – uznał Kowalski.

Gdyby Janusza Kowalskiego nie było w polskiej polityce, to z pewnością należałoby go wymyśleć. Nikt tak jak on nie potrafi ośmieszyć własnej partii miotając niedorzeczne oskarżenia i puste groźby.