Stanowski straszy na X zamieszczeniem swoich zdjęć w slipach. Żałosna próba odwrócenia uwagi od meritum i wyśmiania poważnej dyskusji na temat powiązania biznesowych i politycznych interesów z „dziennikarstwem” – pisze Kinga Rusin.
– Stanowski na platformie X porównuje swój wywiad z Pereirą z przeprowadzonymi kiedyś przez innych wywiadami z Jaruzelskim czy Urbanem. A czemu nie do wywiadu Carlsona z Putinem? Tu analogia byłaby bliższa. Dlaczego tak uważam, oraz co z innymi wywiadami z kontrowersyjnymi osobami, np. pełniącymi funkcje głów państw, szefów partii etc:
– Na początek, dlaczego czujemy odrazę do Stanowskiego po Pereirze i Dudzie, a do Carlsona po Putinie. Jeżeli dziennikarz wie, że jego rozmówca czynił czy czyni ZŁO, a rozmówca ten jednocześnie ma AKTUALNIE wpływ na rzeczywistość i może wykorzystać wywiad do celów propagandowych i politycznego wpływu, to dziennikarz zaczyna być współodpowiedzialny i to nie tylko moralnie.
– Jeżeli dodatkowo, jak Stanowski, Mazurek czy Carlson w czasie rozmów z takimi kontrowersyjnymi osobami nie stawia się pytań bardzo ostrych i w ostrej formie, w formie sprzeciwu, nie porusza wszystkich drastycznych kwestii, nie jest się odpowiednio przygotowanym na manipulacje rozmówcy, jeśli daje się mu pole do manipulacji i jej szybko nie przerywa, wywiad staje się dla „przepytywanego” zwykłym narzędziem wpływu i sposobem na relatywizowanie zła. W tym momencie dziennikarz staje się co najmniej pożytecznym idiotą, a jeśli robi to celowo, jest zwykłym wspólnikiem.
– Tak, dokładnie, Carlson stał się wspólnikiem Putina, a Stanowski i Mazurek wspólnikiem Dudy i ludzi PiSu w aktualnych działaniach politycznych, w propagandowym relatywizowaniu wielokrotnego łamania konstytucji i prób wprowadzenia u nas systemu autorytarnego oraz przeznaczania miliardów na obrzydliwą propagandę TVPis. Jeżeli zaś pojawiają się informacje o niejasnych korzyściach dziennikarza od obozu, z którego rozmówcy się wywodzą to jest to dla mnie podwójnie podejrzane […].
źródło: Instagram










