Po co im był Pegasus? Brak słów!

Coraz więcej (i coraz częściej!) pojawia się informacji dotyczących polityków PiS podsłuchiwanych przez… służby podległe PiS. Na nieoficjalnej liście ma już się znajdować 30 nazwisk. I to samej partyjnej wierchuszki.

Reklamy


Chcesz czytać  więcej wewnętrznych informacji ze świata polityki i mediów? Prosimy o obserwowanie naszego profilu na Facebooku oraz na Twitterze. Proszę o lajkowanie i podawanie dalej naszych wpisów - w ten sposób możemy zrobić dla Ciebie więcej.


Osoby wypowiadające się o tej skandalicznej sprawie sugerowały, że inwigilowano po to, by Jarosław Kaczyński miał „kwity” nie tylko na politycznych przeciwników, ale również na sojuszników. Tymczasem prawda okazuje się jeszcze bardziej przygnębiająca.

– Według moich informacji Pegasus był używany wobec polityków PiS nie tylko po to, aby poszukiwać haków, ale aby sprawdzać, co prywatnie mówią o Kaczyńskim. I ta wiedza decydowała o tym, czy i na jakim miejscu ten ktoś znajdował się na listach wyborczych PiS. Straszne – napisał mecenas Roman Giertych.

Brak słów. Naprawdę.