Ale odjazd! To oni dostali polskie wizy?

Były konsul w Mumbaju jasno pokazał, na czym polegała tzw. afera wizowa. I jakich ludzi wpuszczał do Polski PiS. Nie zwracając uwagi na to kim są i czym się zajmują.

Reklamy


Chcesz czytać  więcej wewnętrznych informacji ze świata polityki i mediów? Prosimy o obserwowanie naszego profilu na Facebooku oraz na Twitterze. Proszę o lajkowanie i podawanie dalej naszych wpisów - w ten sposób możemy zrobić dla Ciebie więcej.


– Były dwie grupy. Pierwsza liczyła 35 osób, a druga 83. Ta pierwsza to była wyjątkowo pierwsza grupa, bo minister Piotr Wawrzyk, który był ministrem przez cztery lata, nigdy wcześniej takich próśb do nas nie zgłaszał – opowiadał Damian Irzyk.

– 83 osoby, to za duża grupa jak na produkcję filmową. To niemożliwe. Dlatego natychmiast zadecydowaliśmy, że pojawimy się w centrum wniosków wizowych i poprosimy ich na rozmowy – mówił dalej Irzyk. – Okazało się, że tam jest jakiś sprzedawca warzyw, choreograf, który nie potrafi tańczyć, aktor, który nie potrafił wskazać ani jednego filmu ze swoim udziałem. To byli biedni, prości ludzie. Mówili tylko lokalnym językiem – dodał.

I PiS dalej będzie się upierał, że nie było żadnej afery?!