Czarnek przeszedł sam siebie. Dlaczego to w ogóle mówi?

Najwyraźniej w PiS rośnie obawa przed rezultatem prac sejmowej komisji ds. wyborów kopertowych. Widać to choćby po wypowiedzi Przemysława Czarnka, który zaczął opowiadać o „cyrku Jońskiego na kółkach”, który się „jeszcze bardziej rozkręca” czy też o „kompromitacji Platformy Obywatelskiej i Koalicji 13 Grudnia”.

Reklamy


Chcesz czytać  więcej wewnętrznych informacji ze świata polityki i mediów? Prosimy o obserwowanie naszego profilu na Facebooku oraz na Twitterze. Proszę o lajkowanie i podawanie dalej naszych wpisów - w ten sposób możemy zrobić dla Ciebie więcej.


– Ta komisja jest po nic, bo wszystko, co dotyczy wyborów korespondencyjnych jest jasne i jawne, i nikt nie ma tu nic do ukrycia. Oni mają wszystko do ukrycia. Nie chcą powołać (Rafała) Trzaskowskiego, (Małgorzaty (Kidawy-Błońskiej), (Borysa) Budki, czyli tych osób, które mówiły, że zablokowały wybory, czyli są winne wydatkowania środków bez celu, bo cel nie doszedł do skutku – opowiadał Czarnek na antenie niszowej telewizji wPolsce.pl.

– Teraz trwa słowotok pani (Magdaleny) Filiks, która nie potrafi zadać pytania; zadaje 15 pytań na minutę i nie daje odpowiedzieć. Pan przewodniczący nie reaguje. Cyrk Jońskiego na kółkach rozkręca się jeszcze bardziej. To kompromituje Platformę, kompromituje Koalicję 13 Grudnia – oceniał Czarnek.

I oczywiście zapewniał, że PiS „nie ma nic do ukrycia”. Tylko skąd te nerwy?