„Barbarzyńcy” i „komuniści”. Czyli jak PiS widzi demokratyczny rząd

Politycy PiS prześcigają się w wymyślaniu mniej lub bardziej pogardliwych określeń dla nowego rządu. Doskonałym przykładem jest tutaj europoseł Ryszard Legutko, który niemalże w jednym zdaniu uznaje demokratyczne władze za „gangsterów”, „barbarzyńców” i „komunistów”.

Reklamy

Chcesz czytać  więcej wewnętrznych informacji ze świata polityki i mediów? Prosimy o obserwowanie naszego profilu na Facebooku oraz na Twitterze. Proszę o lajkowanie i podawanie dalej naszych wpisów - w ten sposób możemy zrobić dla Ciebie więcej. 

– Od paru miesięcy trwa „gangsteryzacja” polskiego życia publicznego i staje się to coraz bardziej drastyczne, bo kolejne granice przekraczane. A towarzyszy temu kłamstwo, które jest specjalnością tego obozu politycznego – przekonuje Legutko w rozmowie z partyjnym portalem wPolityce.pl.

– Jeżeli przyjrzeć się uważniej, to mamy coraz więcej elementu sowiecko-bolszewicko-komunistycznego. Przykładem jest deprecjonowanie polskiej walki o niepodległość, ale też obrona PRL, atakowanie żołnierzy wyklętych, zmiana w systemie edukacji aby odsunąć młodzież od polskiej historii i kultury, ataki na Kościół i księży. Ale to wszystko już było. To są wątki, które towarzyszą tej zmianie ku barbarzyństwu – opowiada europoseł PiS.

A nam się wydaje, że takimi mało wybrednymi słowami politycy od Kaczyńskiego starają sobie zrekompensować klęskę z 15 października. A że wybory samorządowe też przerżną z kretesem, to pewnie i ich język będzie jeszcze bardziej agresywny.