“Nie podzielicie nas i z naszą siecią nie wygracie” – internauci mają dość sprzedajnych dziennikarzy

– Już w styczniu 2021r. Ziobro próbował przepchnąć tzw. “ustawę wolnościową”, w ramach której pięcioosobowa Rada Wolności Słowa miała czuwać nad przestrzeganiem “wolności słowa” w internecie, a prokurator decydowałby o natychmiastowym blokowaniu niewygodnych treści – pisze znana internautka.

– Morawiecki natomiast pracował nad własną nowelizacją ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa, w której sam sobie przyznawał prawo do blokowania przekazu w sieci. I tylko konflikt pomiędzy Ziobrą i Morawieckim oraz przepisy unijne, pod które podlegają tacy giganci jak Facebook czy You Tube, zablokowały PiSowski marsz po sieć. Jak ja się wtedy bałam.. Już wtedy wyraźnie było widać, że sieć jest potęgą. A wolność przekazu ratowali i nieśli w Polskę jej zwykli użytkownicy.

Reklamy

Chcesz czytać  więcej wewnętrznych informacji ze świata polityki i mediów? Prosimy o obserwowanie naszego profilu na Facebooku oraz na Twitterze. Proszę o lajkowanie i podawanie dalej naszych wpisów - w ten sposób możemy zrobić dla Ciebie więcej. 

– To za takimi platformami jak FB, Twitter, czy Tik Tok krył się agitacyjny sukces każdego protestu, marszu, wyborczej frekwencji i zwycięstwa. Nie bez powodu właśnie nas PiS chciał skutecznie zaorać. Już się nie boję. Ale z rosnącym zażenowaniem obserwuję, że dziś największymi orędownikami PiSowskich ustaw i zamordyzmu byliby ci, którym w zawodową, dziennikarską misję wpisano wolność słowa. I nawet jeśli zabrzmię nieco buńczucznie, jesteście skończeni. Mamy własnych bohaterów, a was znamy od podszewki. Nie podzielicie nas i z naszą siecią nie wygracie.