Afera taśmowa w PiS.
Daniel Obajtek może spędzić aż 8 lat w więzieniu za składanie fałszywych zeznań przed Sądem Rejonowym w Warszawie. To efekt śledztwa, które wszczęła prokuratura po interwencji b. likwidatora Polskiego Radia RDC Grzegorza Jakubowskiego.
Dziennikarze zastanawiają się, czy podsłuchy w gabinecie Obajtka założyły tylko służby podległe PiS. Okazuje się jednak, że nagrywającym mógł być sam rozmówca Obajtka.
Jak ujawnił dziennikarz śledczy magazynu „Press” Krzysztof Boczek, taśmy z gabinetu Obajtka znane były od lat koleżance Piotra Nisztora z „Gazety Polskiej”, z którym to Obajtek rozmawiał nt. zatrudnienia żony i ojca.
– Jedna z dziennikarek bliskich Nisztorowi twierdzi, że zna te nagrania od… 5 lat. Więcej w kolejnym magazynie „Press”. Pan Obajtek rozpyta, kto w środowisku mediów słynie z nagrywania rozmówców i stosowania taśm. Bywa, że nazywają go: „taśmociąg” – wskazał ironicznie red. Boczek.
Skąd zatem taśmy Nisztora trafiły do służb PiS? Mógł je on przekazać sam – wszak jego relacje z nimi nie były tajemnicą – lub służby mogły je wykraść z jego telefonu za pomocą np. Pegasusa.
Zna te nagrania od pięciu lat i nie zdecydowała się o nich poinformować swoich czytelników/sluchaczy/odbiorcow? Ciekawe podejście do wykonywanego zawodu 🤔
— Jacek Harłukowicz 🏴☠️ (@JHarlukowicz) May 16, 2024











