Wolność słowa to nie manipulowanie faktami i tworzenie fałszywego obrazu rzeczywistości, który pasuje do z góry założonej tezy – pisze Michał Chmielewski.
Wolność słowa to nie okłamywanie widzów.
Wolność słowa to nie promowanie idei faszystowskich.
Wolność słowa to nie namawianie do zachowań antyspołecznych i agresywnych.
Wolność słowa to nie promowanie złodziei, przestępców i skazanych prawomocnie kłamców.
Media, które wpisują się w chociażby jeden z powyższych punktów, winny mieć odebrane koncesje. To jest TAK PROSTE. Świat będzie zwyczajnie LEPSZY, jeśli uniemożliwimy ludziom słabym, złym i zdemoralizowanym na szerzenie swoich patologii – podsumowuje Michał Chmielewski.











