Sieć na wybory to wolni ludzie, którzy przeciwstawili się PiS – mówi Roman Giertych

– Od kilku dni trwa dyskusja wokół protestu mediów dotyczącego sporu z globalnymi firmami. Badania social mediów wskazują, że większość internautów negatywnie zareagowała na wspólną akcję mediów krytykujących Koalicję 15 października za wprowadzenie zasady, że spory pomiędzy wielkimi firmami, a mediami rozstrzygają sądy. Wielu dziennikarzy zaczęło komentować, że ta negatywna reakcja wiążę się z Siecią na Wybory. Wielu też atakowało mnie i T. Lisa za rzekome farmy trolli, które sprzeciwiają się tradycyjnym mediom. Te ataki to kompletny absurd i niezrozumienie czym jest Sieć na Wybory – pisze Roman Giertych.

– Po pierwsze ja akurat publicznie poparłem protest mediów i zaproponowałem uważam konstruktywne rozwiązanie. Po drugie SnaW to nie jest żaden jeden organizm. To sieć tysięcy ludzi, którzy mają poczucie, że wypracowali dla ówczesnej opozycji przewagę w sieci przed wyborami, czym przyczynili się zwycięstwa często wbrew działaniom tradycyjnych mediów. Kim są uczestnicy SnaW? Najczęściej to bardzo wykształceni ludzie, którzy od dawna piszą na X i mają zupełnie niezależne zdania.

Reklamy


Chcesz czytać  więcej wewnętrznych informacji ze świata polityki i mediów? Prosimy o obserwowanie naszego profilu na Facebooku oraz na Twitterze. Proszę o lajkowanie i podawanie dalej naszych wpisów - w ten sposób możemy zrobić dla Ciebie więcej.


– Zaakceptowali jednak mój pomysł, aby zrzeszać się w grupy po kilkadziesiąt kont i dyskutować wspólne działania. Nie oznacza to jednak, że nie mogą pisać czego sobie chcą i pozostają w tym wolni, a SnaW nie odpowiada za ich wpisy. Takich grup powstało bez liku. Wszystkie one są połączone poprzez obecność w nich adminów, którzy mają własną grupę, gdzie ustalane są (obecnie najczęściej już bez mojego udziału) hasztagi dnia, czyli tematy o których wspólnie piszemy. Dobry wybór tematu i wspólna akcja powoduje, że w sieci zwykle tak ustalony temat jest dominującym tematem politycznym, gdyż tysiące ludzi z dużymi kontami piszący o jednym ustala temat dnia. Zapraszam dziennikarzy (ale dziennikarzy, a nie symetrystów), aby odwiedzili jakąś grupę. Możemy pokazać jak funkcjonujemy, gdyż nie ma w tym żadnej tajemnicy.

– Jesteśmy wolnymi obywatelami, a nie żadnymi trollami, jak nas niektórzy obrażają. Działamy niezależnie, a koordynujemy akcje, bo tak chcemy. i kto chce może do nas dołączyć (wystarczy komentarz pod tym wpisem). I jeszcze jedno. Silni Razem to nazwa, którą używały pewne grupy przed powstaniem SnaW i jest to nazwa,którą niektórzy oznaczają swoje konta bez żadnego zorganizowania działania, ale nie ma to związku z SnaW – podsumowuje Giertych.