Groteskowa publiczna kłótnia Marcina Mastalerka z Mariuszem Błaszczakiem pokazuje nie tylko, jak bardzo skłócone wewnętrznie jest środowisko „Zjednoczonej Prawicy”. Przede wszystkim jednak wskazuje na przyszłe linie podziałów na prawicy. Nieuniknionych, gdy tylko z polityki odejdzie Jarosław Kaczyński.
– Trudno tę kłótnię traktować więc poważnie. Jeśli coś z tych złośliwości polityków zjednoczonej niegdyś prawicy jest prawdziwe, to interesy – zauważa Michał Płociński na łamach „Rzeczpospolitej”.
– Obóz prezydencki naprawdę się emancypuje, a Andrzej Duda po zakończonej kadencji będzie jednym z liderów tej części sceny politycznej. Mariusz Błaszczak, bliski podwładny Jarosława Kaczyńskiego, będzie wraz z Jackiem Sasinem i innymi przybocznymi prezesa walczył o utrzymanie wpływów w partii. Siły zbiera oczywiście Mateusz Morawiecki, będący dziś głównym negocjatorem prawicowych układanek w Brukseli. I jest przecież Beata Szydło […] Wymieniać można by dłużej, bo na horyzoncie jest jeszcze nowe środowisko, jakie buduje Jan Krzysztof Ardanowski – dodaje dziennikarz.
Całe to towarzystwo w ryzach (choć coraz słabiej) trzyma Jarosław Kaczyński. Ale kiedy on zrezygnuje z uprawiania partyjnej polityki (a dzień ten jest coraz bliżej), to ta cała układanka po prostu się rozleci.










