W Polsce panuje przekonanie, że obowiązuje u nas tzw. konstytucja Kiszczaka. Wywodząca się jeszcze z lat przełomu ustrojowego nieformalna zasada, że „my nie wsadzamy was, wy nie wsadzacie nas”. Rodzaj gwarancji dla bezkarności klasy politycznej.
Dlaczego teraz ma być inaczej? Bo sprawy o które oskarżani są politycy PiS nigdy wcześniej nie były aż tak poważne. „Pójdą siedzieć, albo państwo upadnie” – mówi prof. Jacek Izydorczyk, karnista z Uniwersytetu Łódzkiego.










