Jarosław Kaczyński najwyraźniej podjął decyzję, że ani Beata Szydło ani Mateusz Morawiecki nie będą reprezentować partii w zbliżających się wyborach prezydenckich. Pytanie tylko, czy sami zainteresowani o tym wiedzą?
– Czy bycie byłym premierem, człowiekiem, który teoretycznie ma największą władzę w Polsce, pomaga? No właśnie nie. Przecież dlatego w wyborach prezydenckich nie chce startować Donald Tusk, bo obciążają go rządy Platformy. Podobnie jak naszych – przekonuje rozmówca Wirtualnej Polski z partyjnej centrali na Nowogrodzkiej.
Tyle tylko, że rzecz nie jest aż tak prosta. I nie da się jej sprowadzić do porównania z Tuskiem. Szydło straciła swoją szansę, bo Kaczyński obwinia ją za swoją kompromitację w Małopolsce. – Za wielotygodniową wojnę w sejmiku przyboczni prezesa, ponoć również z nim samym, w dużej części obwiniają Beatę – twierdzi polityk PiS. I zapewne dlatego, Szydło ma stracić funkcję wiceprezesa.
A Morawiecki? Wydaje się, że nawet do Kaczyńskiego dotarło, że nieudolny premier jest symbolem katastrofy rządów Prawa i Sprawiedliwości.
